Fundacja

Dzieci Ulicy (feat. Wigor)



Kiedy jak nie teraz kilka słów od Zipera

Reprezentuje ZiP ekipę

Felipe mam ksywę wyznaję maksymę

Jak zaczynać to od zera, jak nawijać to od serca

Aż dech zapiera w piersiach

Co i róż to nowy horyzont otwiera

Po burzy mózgów spokoju ocean

Czysty relaks i nic nie doskwiera

Ty to doceniasz jak sztuki mecenas

Teraz niczym spirytystyczny zaczynam seans

Bo przemawiam do tych prawdziwych duchem

Rodem z ulicy taką mam fuchę jak prawdy szluger

Na granicy między sukcesem a brukiem

Zamieszkuję jeden z tysięcy bunkier

Da się tu żyć pod jednym warunkiem

Z szacunkiem dla ludzi

Obierz kierunek zadbaj uczciwie o swój wikt i opierunek

W labiryncie życia weź bądź spryciarz

Z milionów dróg wybierz jedną do wyjścia

Mówiąc pokrótce do szczęścia furtkę

Silna wola i charakter jest twoim kluczem

Być kimś to być życia pilnym uczniem

Liczyć na siebie a nie na ratunek

Nasza przyszłość to dzieci podwórek

Nam nic nie wadzi i nic nie doskwiera

Kochamy te ulice, kochamy te dzielnice

Chcemy żyć właśnie tu i właśnie teraz



Jak wielu z was siedziałem na ławce

A zimą szukałem schronienia na klatce

Mama powtarzała uważaj na siebie

Jak nie nogi w gipsie to zęby na glebie

Inne dzieje nie było internetu

Play stacji, komórek tym podobnych gadżetów

Pączki z saletry czy chabąszcze w windzie

Takie były czasy zbroić tu i ówdzie

Często młodzi ludzie nie dostrzegają

Naśladują z dorosłych czas beztroski skracają

Przejebane to mają w Afganistanie

Tam dziesięciolatek z kałachem przez ramie

Walczy o swój dom z rozpaczliwą energią

Ty na to patrzysz z roździabioną gębą

Teraz już doceniasz czy nadal wszystko jedno

Twe ulice szare, które nie raz są koszmarem

Uwierz w siebie dzieciak a nic złego się nie stanie

Zostań prawilniakiem nim staniesz się mazgajem

Twoje życie rajem czy też piekłem będzie

Dostałeś od Boga swój los w swoje ręce



[x2]

Normalne dzieciaki ze zwykłej ulicy

Niezwykłe przeżycia na każdej dzielnicy

W każdym mieście, w każdym państwie

Masz szanse to ją bierz i się ciesz wiesz?!



Dzieci ulicy, dzieciaki podwórka

Ci co siedzą na murkach, szkołach i na schodach

O życiowych kłodach przeczytasz z tych twarzy

Każdy o czymś marzy choć nie raz się sparzył

Wszystkich ciągnie do melanży dobry przykład daleko

Ogólnie wiadomo przecież, że nie ma lekko

Czy trudna droga okaże się lżejszą?

Warto się starać by kiedyś mieć miękko

Żądze powstrzymać by później móc grać

Teraz się uczyć czy teraz balować?

Młode głowy często nękają te pytania

No i prawidłowo przecież to kwestia przetrwania

Nie tylko z dnia na dzień

Teraz jestem starszy i co dobre wiem

Ale bez ściem to jawa nie sen

Na dobre rady dawniej głuchy jak pień

Młody łyknie wszystko byle ładnie owinięte

To co na tym zyska farmazon za chachmnentem

Jebane media pralnia mózgów otępia nowe pokolenia

Co do tego nikt nie ma chyba już zwątpienia

Propagują zło by z dobra się śmiać

Dokąd ten świat zmierza ja pytam ***** mać!

Przeciwstaw się temu nie ma się czego bać

By nie dać się zakręcić rób to na co cię stać



Pamiętam dobrze czas kiedy za małolata

Po za naszym podwórkiem nie widzieliśmy świata

U kogoś wolna chata, albo w teren na wagary

A po nocach darliśmy japy "pobite gary"

Wszędzie było nas pełno nie sposób było nas uciszyć

Każdy zlewał na obowiązek nocnej ciszy

Taki układ towarzyszył siedzieliśmy tu non stop

A dzisiaj większość działa już na własne konto

Wtedy wszystko wydawało się takie proste

To wspomnienia o podwórku na którym dorosłem

Dzisiaj śmigam do roboty by się utrzymać

Nie żałuję niczego człowiek mam co wspominać!

Zawsze mogę przycupnąć tu choćby na moment

Zjarać dżoja z koleżkami gdzieś tuż pod domem

Gdzie nie pójdę zawsze spotkam jakieś mordy znajome

Wigor dla swojaków zawsze dostępny abonent

Po dziś dzień z mikrofonem chłonę ten obrazek

Dzieciaki na podwórkach łapią swoją fazę

Tu mają swoją bazę i swoje nazewnictwo

Swój podwórkowy rap, który stał się tradycją tak



[x2]

Normalne dzieciaki ze zwykłej ulicy

Niezwykłe przeżycia na każdej dzielnicy

W każdym mieście, w każdym państwie

Masz szanse to ją bierz i się ciesz wiesz?!