Sianek pisze:nadałeś im takie miano bo może sam nawet nie masz u takich szans?
Rozbawiło mnie to szczerze mówiąc. Jakby "wyrywanie" (tak to się w tych klimatach nazywa?) było niezwykłym wyczynem, heh. Wystarczy naprawdę reprezentować coś sobą pod względem osobowości i nie prezentować iq osculującego w rejonach temperatury pokojowej, a problemu z poznaniem nowych osób nie ma.
Z jednego punktu widzenia być może masz rację. Nie jestem typem lubiącym szastać kasą na podrzędnych baletach stawiając kolorowe drinki, wciągać fetę przy dźwiękach manieczek i nie chodzę na siłownię by "zaimponować" takim tępym piz*om. Nie czuję potrzeby "wybicia na solar" , ubierania się w sweterki w paski, ciuchy nike'a i inne "osiedlowe" stroje.
Owszem, u takich wszechobecnych w klubach ścier nie mam szans, bo to czego szukamy znacznie się różni. One szukają przygodnego seksu, sponsora i SAMCA ALFA KTÓRY TRZĘSIE OSIEDLEM I MA DUŻO ZIOMKÓW, STARĄ BEEMKE DO WOŻENIA DUPY, a ja szukam czegoś ZUPEŁNIE innego.
No tak, to właśnie dlatego nie chodzę po klubach pełnych technobojów i roznegliżowanych idiotek lubiących dawać dupy i być macane przez dziesiątki ograniczonych śmieci podczas "baunsu w klubie

xPXd^^ (sterta pokemonowych emotek)".
Może jestem dziwny, nienormalny. Owszem, może dlatego poznaję dziewczyny ale po kilku spotkaniach nie chcę z nimi utrzymywać kontaktu bo reprezentują biedę umysłową, brak zainteresowań poza klubami, imprezami i znajomymi. Zero zainteresowania otaczającym nas pięknem, brak wrażliwości i uczuć. To cechuje nasze społeczeństwo niestety, wystarczy mieć oczy (a przede wszystkim UMYSŁ) szeroko otwarte.
Wracając do mojej "odmienności" w kwestiach damsko-męskich, nie dziwi mnie takie podejście do mojej wypowiedzi. Wszak PRAWIE WSZYSCY wy, współplemieńcy (czyt. faceci) oceniacie dziewczyny pod względem dupy/cycków/figury, co według mnie jest równoznaczne z byciem kastratem umysłowym.
KONKLUZJA I NAJWAŻNIEJSZY PUNKT:
Jeżeli komuś zależy tylko na seksie (o ironio, 99% osób?) to zadowoli się byle czym poznanym w klubie. W sumie zawsze to fajnie powspominać "nasz pierwszy raz pod remizą" przy dźwiękach Davida Guetty czy innego populistycznego badziewia.
Wolę dziewczynę brzydszą, nie będącą moim ideałem ale posiadającą prawdziwe wartości co do wnętrza i inteligencję, której takie klubowe-panienki mogą jej pozazdrościć. Jak bardzo nasze społeczeństwo upadło na dno, skoro jestem wolny od Listopada i poznając przez ten czas kilka dziewczyn wszystkie okazały się pasować do tego negatywnego schematu? Ja poczekam, mam czas.
A teraz, niech króluje WIXA SUNRISE PIXY SEKS BEZ ZOBOWIĄZAŃ.
(Jaka ściana tekstu, za to bana można dostać ; D)
Malinowa mamba pisze:
Pff w życiu sie nie zgodze.!! Związki na odległośc mają swoje wady i zalety, zależy od podejścia.

Zresztą każdy przypadek jest indywidualny nie ma co ogólnikować, tym bardziej że niektórzy nie mieli z tym doczynienia, inni mieli zle doświadczenia a jeszcze inni całkiem dobre. Ja myślę że przy dobrych chęciach i wytrwałości może wyjść z tego coś poważnego
To chyba tyle z mojej strony
Dużo masz wyjaśnione powyżej ale tylko dodam: Nie przeżyłem związku na odległość ale jeżeli zechce Ci się przeczytać chociaż część tej wypowiedzi powyżej to zrozumiesz, że wolałbym mieć zaufanie i tęsknić niżeli męczyć się i cierpieć z prostolinijnym zerem.