Ja kurs dopiero w lutym moge zaczac ale samochodami i motorami juz sie smiga
Pierwszy raz na wieksze moto wsiadlem 4 lata temu, na Honde Taty

Pozniej dostalem swoja "50-tke" ale i tak jezdzilem jeden sezon, potem przesiadlem sie na wspomniana CBR-ke co prawda jezdzilem okazjonalnie ale zawsze, w koncu nastal rok 2008 Ojciec kupil sobie lepsza maszynę (Suzuki B-king 1300), a ja "odziedziczylem Hondę
Ogolnie to duzo przygod nie mialem, w sumie jedna ekstremalna sytuacja, zlapala mnie policja w czasie powrotu z Wejcherowa, chcieli mi wlepic pozadny mandat za znaczne przekroczenie predkosci (by 70 a ja lecialem okragle 180), w kiedy okazalo sie ze nie mam prawka chcieli zarekwirowac motor, ale widac ze policyjne zarobki nie kusza w Polsce wiec sie dogadalismy i skonczylo sie na tym ze musialem zaplacic tylko mandat a motorem spokojnie wrocilem do domu
A samochod? Czasami mozna sobie posmigac furką Taty ale to prawdziwa rzadkość a Mama samochodu nie daje niestety.
Ale akurat w mojej okolicy mam tereny do jazdy gdzie przydaje sie 4x4 a ze Audi Taty (Q7 4.2 tdi) jest dosc zdolny w terenie to czasami zdarzylo sie zaczerpnac troche off roadu :)
Ale chcac nie chcac, pod wzgledem zdolnosci terenowych nic nie przebije firmowej Toyoty Land Cruiser rocznik 2003 (niestety zostala sprzedana), specjalne reduktory i blokady mostow to jest dopiero cos. Raz mi sie zdarzlo smigac po bagnach, bieg do ciezkiej jazdy w terenie blokada mostow i 20 km/h to jest dopiero przygoda. Ahhh, szkoda ze juz nie ma tej fury :)