Jeśli bym poznał dziewczne pełnosprawną i dopiero potem by uległa wypadkowi, to bym z nia został w związku, bo to jest kwestia miłości (przed kalectwem, które nie wpływa na miłość swojej moralności i honoru. Natomiast niepełnosprawna poznana na starcie odpada, nie dość że, to jest obciążenie wielkie że sie tak brzydko wyrażne.. to jest dyskomfort życiowy. Możecie mnie nie popierać ale wątpie czy któreś z was zawarło związek z partnerem na wózku inwalidzkim mi się to nie widzi.
No chyba żeby miała wspaniałe cechy charakteru i była coś jak ja to co innego, ale nie inaczej.
Szczerze byłabym z taka osoba bo każdy zasługuje na miłość i szczęście nie ważne jaki jest i jaki ma stopień niepełnosprawności, a byłam juz z facetem ktory był niesłyszący i przezyłam z nim miłe chwile choc czasem ciezko było sie porozumiec
Witam ojj nie wiem ,teraz moge pisac ze bylabym z taka osoba ,ale tak naprawde czlowiek musi to przezyc i wtedy sie przekonac czy da sobie rade... i w takiej sytuacji "wielka milosc" przechodzi test..
Jeśli miala by to byc niepełnosprawnosc fizyczna, typu nierusa nogami... mysle ze niebyło by problemu... jesli miała by byc to niepełnosprawnosc umysłowa to niewiem czy dał bym rade.
Ale jedo jest pewne... Miłośc nie zna granic.
Jestem od 4 lat wolontariuszem i natura mnie juz nauczyła ze człowiek to człowiek nie wazne ze niepelnosprawny, ważne zebyśmy byli szczęśliwi do konca zycia
Goooowno prawda! Ciekawe czy któreś z Was w ogóle bylo z w związku z taką osobą? Gadać każdy potrafi,gorzej w praktyce. Ja mówie,że nie, nie chciałabym być z taką osobą.
Hmmmm... Ja zaznaczyłem nie wiem. Bo to też zależy w jaki sposób byłaby ta osoba niepełnosprawna. Moja mama opiekawała się swoją mamą ponad 30 lat która chorowała na stwardnienie rozsiane, ja bym sobie chyba nie poradził przy tej chorobie. Jednak opieka nad osobą niepełnosprawną to jest nie lada wyzwanie,bo moja mama pracuje z dziećmi upośledzonymi, więc to chyba jest "powołanie" .