"W Warszawie jest wszystko 3 razy droższe" ale zarobki 3 razy lepsze

doskonale wiem co mówię :p
Rok pracowałem po budowach, później na produkcji, a mieszkałem na przedmieściach, tym sposobem miałem tanie mieszkanie, tanie żarło, a kasiórka leciała, teraz żałuję, że wróciłem na południe, robota niby zawsze się znajdzie, ale kasa iście plebejska. Ale tylko w domu czuję się jak w domu, nie ruszam się stąd

chyba, że za 10 klocków
Co do tematu właściwego..
Kiedyś jarałem się techniawką, teraz nie zdzierżę, czasem z sentymentu jakiś stary kawałek zapuszczę, ale ogólnie to eska śmierdzi
Jeśli jednak kawałek ma porywającą dosyć skomplikowaną melodię, ciekawe, niejednostajne brzmienia, to owszem, przeżyję.
Death metale i te sprawy, rzadko słucham i raczej nie lubię, ale zdaje sobię sprawę, że ostra gitarówka ma więcej wspólnego z muzyką niż jakieś tam kalwi sremi oparte na trzech tonach bez akordów i trzech brzmieniach wliczając perkusyjne
Hip hopu nie lubię, ale takiego opartego na "k*rwach" i "g*wnach", hip hop ma zadziwiać błyskotliwymi metaforami, tekst z sensem i przekazem. Młodzież nawijająca ma pokazać starym prykom, że ma coś w głowie, ale jak ktoś ma "g*wno" w głowie to o tym nawija, trudno. Jeszcze nazywają to sztuką xD
Za wzór niech posłuży taki LUC, gościu ma pomysł i na tekst i na muzyke (i to taką przez duże M) i na show, to jest artysta.
A co do ich szerokich gaci, to nie ma piękniejszego widoku niż taki super-ekstra-zaje*isty ziomuś, wyciągnięty prosto z osiedlowego getta, biegnie na autobus, potyka się o własne spodnie i wypier*ala na ryj nurkując w asfalcie xD xD
to się nazywa hip hop pełną (jakże krwawą ;) gębą xD