Re: Planet Of Angels 7.11.2009 - Łódź
: 08 lis 2009, 08:53
Czas opisać wrażenia.
Dopiero wszedłem do domu, więc wszystko w miarę na gorąco.
Zacznę od minusów.
Po pierwsze bardzo biedna scena. Organizatorzy mogli się bardziej wyśilić. O ile do oświetlenia nie można się przyczepić, to scena była mierna. Dwa telebimy, na nich bardzo słabe wizualizacje i rusztowanie. Scena nie jest najważniejsza, ale myślę że mogli się chociaż bardziej postarać.
Po drugie Namiot Cateringowy, umieszczony ok 150m od hali. Nie ma to jak w listopadzie przejść się nocą w samej bluzie lub podkoszulce po dworze.
Talony, którymi za wszystko się płaciło, były dostępne tylko na hali.
Zdarzały się sytuacje, że ludzie prosto po wejściu szli na piwo i wracali z niczym, bo nie mieli talonów.
Przejście z hali do namiotu piwnego powinno być ogrodzone, żeby nie pałętał się tam byle kto.
W środku hali też barierek nie było, na początku kilka razy się pogubiłem i byłem wyrzucany np. z za sceny. Mnóstwo hamstwa i buractwa, więcej niż na innych imprezach tego typu.
Tyle minusów, czas na plusy.
Inox i Swift, nie słyszałem całych setów, ale dobrze rozgrzali publikę.
3+/6
Funkagenda, zaczął świetnym "What the fuck", a potem już było tylko lepiej. Pod koniec puścił Daft Punk, i "Sweet Fuck", szalał razem z publiką, doskonale dobierał utwory.
Set nr 2 wieczoru
4+/6
Giuseppe Ottaviani początkiem seta trafił świetnie w mój gust, później było gorzej ale tylko troszeczkę. Żałuję że nie pamiętam żadnego tytułu, ale pewnie niedługo ktoś ogarnie tracklisty. Ocena taka, bo zagrał gorzej niż pozostali, ale i tak był to bardzo dobry set.
4/6
Sied van Riel, pozytywne zaskoczenie wieczoru, myślałem że będzie zamulał, a on zrobił coś zupełnie odwrotnego. Jak zagrał "Beautiful Things" to kisiel w gaciach
4/6
Gwiazdy wieczoru, Above & Beyond, totalna rehabilitacja za słaby wg mnie set na Global Gathering. "Nothing But You", drugi wielki. nieśmiertelny utwór tego wieczoru. Świetnie, świetnie i jeszcze raz świetnie.
5/6
Aly & Fila, choć był tylko Fila. Set wieczoru. Od początku do końca grał niesamowicie, brakuje przymiotników by to opisać. "Ashley", "Find Yourself" i wiele innych hitów. Bawił się razem z publiką. Jeden z najlepszych setów jakie w życiu słyszałem.
5+/6
Nitrous Oxide, brakowało już sił, gdyby nie to że grał po Fili, to pewnie uznał bym jego seta za lepszego, ale jemu też nic nie brakowało.
Słowem podsumowania, organizacyjnie dno, druga liga, lata świetlne za MSM czy MDT. Nie tłumaczy ich nawet fakt że to pierwszy event tej agencji.
Muzycznie świetnie, rewelacyjnie, fantastycznie.
Jak coś się przypomni to wróce z editem, Pozdrawiam
Dopiero wszedłem do domu, więc wszystko w miarę na gorąco.
Zacznę od minusów.
Po pierwsze bardzo biedna scena. Organizatorzy mogli się bardziej wyśilić. O ile do oświetlenia nie można się przyczepić, to scena była mierna. Dwa telebimy, na nich bardzo słabe wizualizacje i rusztowanie. Scena nie jest najważniejsza, ale myślę że mogli się chociaż bardziej postarać.
Po drugie Namiot Cateringowy, umieszczony ok 150m od hali. Nie ma to jak w listopadzie przejść się nocą w samej bluzie lub podkoszulce po dworze.
Talony, którymi za wszystko się płaciło, były dostępne tylko na hali.
Zdarzały się sytuacje, że ludzie prosto po wejściu szli na piwo i wracali z niczym, bo nie mieli talonów.
Przejście z hali do namiotu piwnego powinno być ogrodzone, żeby nie pałętał się tam byle kto.
W środku hali też barierek nie było, na początku kilka razy się pogubiłem i byłem wyrzucany np. z za sceny. Mnóstwo hamstwa i buractwa, więcej niż na innych imprezach tego typu.
Tyle minusów, czas na plusy.
Inox i Swift, nie słyszałem całych setów, ale dobrze rozgrzali publikę.
3+/6
Funkagenda, zaczął świetnym "What the fuck", a potem już było tylko lepiej. Pod koniec puścił Daft Punk, i "Sweet Fuck", szalał razem z publiką, doskonale dobierał utwory.
Set nr 2 wieczoru
4+/6
Giuseppe Ottaviani początkiem seta trafił świetnie w mój gust, później było gorzej ale tylko troszeczkę. Żałuję że nie pamiętam żadnego tytułu, ale pewnie niedługo ktoś ogarnie tracklisty. Ocena taka, bo zagrał gorzej niż pozostali, ale i tak był to bardzo dobry set.
4/6
Sied van Riel, pozytywne zaskoczenie wieczoru, myślałem że będzie zamulał, a on zrobił coś zupełnie odwrotnego. Jak zagrał "Beautiful Things" to kisiel w gaciach
4/6
Gwiazdy wieczoru, Above & Beyond, totalna rehabilitacja za słaby wg mnie set na Global Gathering. "Nothing But You", drugi wielki. nieśmiertelny utwór tego wieczoru. Świetnie, świetnie i jeszcze raz świetnie.
5/6
Aly & Fila, choć był tylko Fila. Set wieczoru. Od początku do końca grał niesamowicie, brakuje przymiotników by to opisać. "Ashley", "Find Yourself" i wiele innych hitów. Bawił się razem z publiką. Jeden z najlepszych setów jakie w życiu słyszałem.
5+/6
Nitrous Oxide, brakowało już sił, gdyby nie to że grał po Fili, to pewnie uznał bym jego seta za lepszego, ale jemu też nic nie brakowało.
Słowem podsumowania, organizacyjnie dno, druga liga, lata świetlne za MSM czy MDT. Nie tłumaczy ich nawet fakt że to pierwszy event tej agencji.
Muzycznie świetnie, rewelacyjnie, fantastycznie.
Jak coś się przypomni to wróce z editem, Pozdrawiam