Strona 1 z 2

Jak umierają kobiety...

: 10 lis 2006, 18:48
autor: 3ósemki
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę komputera wyrzuciła przez okno, a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego, śpiącego męża. Była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość. Zasnęła.... Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe cztery godziny...

Tego dnia miarka się przebrała. Anna postanowiła z sobą skończyć. Usiadła w kuchni koło lodówki. Po chwili usłyszała znajomy warkot samochodu. Jej mąż wrócił właśnie z ogródka, gdzie kosił trawniki. Za chwilę wszedł do domu, cmoknął Annę w policzek. Wziął do ręki otwieracz, wyjął z lodówki butelkę piwa. Gdy odskoczył kapsel i syknęła mgiełka, Anna szybkim ruchem wyrwała mężowi butelkę i wyrzuciła przez okno. Śmierć miała szybką.

Od wielu miesięcy patrzyła jak się męczy. Codziennie do późna przesiadywał w garażu. Podziwiała go za jego cierpliwość - nigdy się nie skarżył, a wręcz starał się zawsze wyglądać na zadowolonego z siebie i swojego samochodu. Ale jej kobieca intuicja podpowiadała, że to wszystko jest wymuszone i sztuczne. Wydawało jej się, że patrzy z zazdrością na sąsiadów i znajomych jeżdżących autami z salonu, siedzących wieczorami przy grillu z rodziną... gdy on znów rozbierał silnik... Pewnej nocy, gdy pracował do późna w garażu podjęła ostateczną decyzję... Wszystko miała dokładnie zaplanowane. Okazja pojawiła się, gdy wyjechał na parę dni na delegację, służbowym samochodem. W jeden dzień załatwiła kredyt w banku i wizytę u dealera. Na drugi zamówiła lawetę. Teraz pozostało tylko czekać... a w garażu... taki nowiutki... błyszczący... musi mu się spodobać.. Gdy przyjechał zaprowadziła go przed garaż, uroczystym ruchem otworzyła drzwi...
- Gdzie mój pontiac....... - jęknął tylko.
- Nooo... na złomie, tam gdzie jego miejsce, już nie będzie cię denerwować, cieszysz się kochanie?
Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do kół zdążyła resztką świadomości pomyśleć "A może golf to nie był dobry wybór... może toyota...". Pozostałych dwudziestu sześciu już nie czuła!

Re: Jak umierają kobiety...

: 11 lis 2006, 20:07
autor: Al3x
Troche drastyczne..Oraz dziwne

Re: Jak umierają kobiety...

: 12 lis 2006, 16:36
autor: supermrowkaz
Poprostu złego wyboru dokonała :roll: :D

Re: Jak umierają kobiety...

: 12 lis 2006, 18:52
autor: Magda !
Strasznie prostackie te Teksty ! a Kobieta po prostu chciała dobrze :cry:

Re: Jak umierają kobiety...

: 12 lis 2006, 19:08
autor: DJ Focus
pokrecone to jakies :?

Re: Jak umierają kobiety...

: 12 lis 2006, 19:12
autor: 3ósemki
shadowdj pisze:pokrecone to jakies :?
Hyhyhy, nawet najstarsi indianie tego nie rozumieją :twisted:

Re: Jak umierają kobiety...

: 12 lis 2006, 21:20
autor: asta
heh cwaniaczki :P

Re: Jak umierają kobiety...

: 18 lis 2006, 00:04
autor: Basse Creator
Poryte ale fajne!! :D :D

Re: Jak umierają kobiety...

: 06 gru 2006, 08:38
autor: masak (Jestem Hardkorem)
Nie byłoby przemocy w rodzinie jakby nam baby takich numerów nie robiły :twisted:

Re: Jak umierają kobiety...

: 06 gru 2006, 16:24
autor: Atoss
dobrze ze nie mam jeszcze żony :D :D :D

Re: Jak umierają kobiety...

: 08 gru 2006, 16:51
autor: Dyzm4
Nie dziwie się...
Piwo to tam jeszcze kij... ale jak by mi któras zniszczyła PC to nie wiem co bym zrobił :)
Wystarczy ze by powiediała co chce i by dostała... :twisted:

Re: Jak umierają kobiety...

: 09 gru 2006, 11:30
autor: Buffalo
az mi sie smutno zrobilo :P takie to brutalne ;/

Re: Jak umierają kobiety...

: 17 kwie 2008, 00:08
autor: Serce28
Nawet niewiedziałam że taka brutalna śmierć kobieca jest :P