03.05.2007-Brytyjska muzyka grzęźnie w przeszłości
: 03 maja 2007, 15:02
[center:8e6b5e1364]Brytyjska muzyka grzęźnie w przeszłości[/center:8e6b5e1364]
przebojów królują produkcje, które trudno zakwalifikować jako muzykę przyszłości
Najnowsze brytyjskie hity nawiązują do stylistyki grupy Queen i wytwórni Motown. Młode zespoły są zafascynowane punkiem i rock'n'rollem. Brytyjska muzyka wyraźnie zwróciła się ku przeszłości.
Wkurza was muzyka z Wysp? Nic dziwnego. Na brytyjskiej liście płytowych przebojów królują produkcje, które trudno zakwalifikować jako muzykę przyszłości: Mika robi wszystko, abyśmy uwierzyli, że jest nowym wcieleniem Freddiego Mercury'ego, a Amy Winehouse wskrzesza klimaty święcącej triumfy w latach 60. wytwórni Motown.
Ich sukces jest symptomatyczny dla coraz bardziej powszechnej erozji postępowych trendów w muzyce. Dziś to historia popu, a nie jego przyszłość, wyrasta na główną siłą napędową brytyjskiego przemysłu muzycznego. Niemal każdy dawny styl i wykonawca doczekał się swego współczesnego naśladowcy
Macie ochotę na nowego bluesa z Luizjany z lat 30.? Wystarczy sięgnąć po Duke'a Garwooda. Zastanawiacie się jak brzmiałaby współczesna wersja Andrews Sisters? Skorzystajcie z oferty Puppini Sisters. A może wolicie klimaty "Blue Suede Shoes"? Posłuchajcie więc koniecznie Vincent Vincent and The Villains. Ta lista nie ma końca: dziewczyny z The Pipettes i The Lucky Souls zabrały się za uwspółcześnianie muzyki dziewczęcych grup z lat 60., Draytones katują garażowy rock z tego samego okresu, Selfish Cunts zajęli się punkiem z lat 70., View i Fratellis taplają się w nostalgii za latami 70., a Franz Ferdinand i Futureheads to czystej wody postpunkowcy.
Oczywiście, nie wszyscy wspomniani artyści brzmią jakby przed momentem przybyli w kapsule czasu z roku 1960. Choć Amy Winehouse bardzo przypomina Arethę Franklin, trudno sobie wyobrazić Arethę śpiewającą o "pojeb*****" i "kut*****" w piosence "Me & Mr Jones". Krytyk muzyczny, Jon Savage, dzieli dzisiejszą muzykę na dwie grupy: namiastkową i autentycznie współczesną. – Zawsze zadaję sobie pytanie, czy dana płyta brzmi tak, jakby można ją było nagrać jedynie w roku 2007 – mówi Savage. – Jeśli tak, to wspaniale. Jeśli nie: nuda.
Jednak Savage dodaje, że szczególnie w przypadku rocka "muzyka utraciła swój futurystyczny sznyt". Zgadza się z nim inny krytyk muzyczny, Paul Morley. – Zamiast posuwać się do przodu, zatrzymaliśmy się na poziomie britpopu, a nawet jeszcze wcześniej, i powoli zaczynamy się cofać – mówi.
Zarówno Morley, jak i Savage przyznają, że dawniej nie było pod tym względem znacznie lepiej. Nawet Beatlesi, których dziś uznajemy za najbardziej postępowy zespół wszechczasów, zaczynał od rock'n'rollowych coverów, nie wspominając o długu, jaki klasyczny rock'n'roll ma wobec bluesa, swingu czy R&B. – Każdy zaczyna od naśladowania kogoś innego – podsumowuje Savage.
przebojów królują produkcje, które trudno zakwalifikować jako muzykę przyszłości
Najnowsze brytyjskie hity nawiązują do stylistyki grupy Queen i wytwórni Motown. Młode zespoły są zafascynowane punkiem i rock'n'rollem. Brytyjska muzyka wyraźnie zwróciła się ku przeszłości.
Wkurza was muzyka z Wysp? Nic dziwnego. Na brytyjskiej liście płytowych przebojów królują produkcje, które trudno zakwalifikować jako muzykę przyszłości: Mika robi wszystko, abyśmy uwierzyli, że jest nowym wcieleniem Freddiego Mercury'ego, a Amy Winehouse wskrzesza klimaty święcącej triumfy w latach 60. wytwórni Motown.
Ich sukces jest symptomatyczny dla coraz bardziej powszechnej erozji postępowych trendów w muzyce. Dziś to historia popu, a nie jego przyszłość, wyrasta na główną siłą napędową brytyjskiego przemysłu muzycznego. Niemal każdy dawny styl i wykonawca doczekał się swego współczesnego naśladowcy
Macie ochotę na nowego bluesa z Luizjany z lat 30.? Wystarczy sięgnąć po Duke'a Garwooda. Zastanawiacie się jak brzmiałaby współczesna wersja Andrews Sisters? Skorzystajcie z oferty Puppini Sisters. A może wolicie klimaty "Blue Suede Shoes"? Posłuchajcie więc koniecznie Vincent Vincent and The Villains. Ta lista nie ma końca: dziewczyny z The Pipettes i The Lucky Souls zabrały się za uwspółcześnianie muzyki dziewczęcych grup z lat 60., Draytones katują garażowy rock z tego samego okresu, Selfish Cunts zajęli się punkiem z lat 70., View i Fratellis taplają się w nostalgii za latami 70., a Franz Ferdinand i Futureheads to czystej wody postpunkowcy.
Oczywiście, nie wszyscy wspomniani artyści brzmią jakby przed momentem przybyli w kapsule czasu z roku 1960. Choć Amy Winehouse bardzo przypomina Arethę Franklin, trudno sobie wyobrazić Arethę śpiewającą o "pojeb*****" i "kut*****" w piosence "Me & Mr Jones". Krytyk muzyczny, Jon Savage, dzieli dzisiejszą muzykę na dwie grupy: namiastkową i autentycznie współczesną. – Zawsze zadaję sobie pytanie, czy dana płyta brzmi tak, jakby można ją było nagrać jedynie w roku 2007 – mówi Savage. – Jeśli tak, to wspaniale. Jeśli nie: nuda.
Jednak Savage dodaje, że szczególnie w przypadku rocka "muzyka utraciła swój futurystyczny sznyt". Zgadza się z nim inny krytyk muzyczny, Paul Morley. – Zamiast posuwać się do przodu, zatrzymaliśmy się na poziomie britpopu, a nawet jeszcze wcześniej, i powoli zaczynamy się cofać – mówi.
Zarówno Morley, jak i Savage przyznają, że dawniej nie było pod tym względem znacznie lepiej. Nawet Beatlesi, których dziś uznajemy za najbardziej postępowy zespół wszechczasów, zaczynał od rock'n'rollowych coverów, nie wspominając o długu, jaki klasyczny rock'n'roll ma wobec bluesa, swingu czy R&B. – Każdy zaczyna od naśladowania kogoś innego – podsumowuje Savage.