Rok 1987, miasto Erlangen, Bawaria, terytorium byłej RFN. W Instytucie Fraunhofera rozpoczęto pracę nad wynalezieniem efektywnego sposobu kompresji dźwięków ISO-MPEG Audio Layer-3. Ciężka praca ponad trzydziestu inżynierów departamentu „Audio i Multimedia” powoli, ale sukcesywnie zaczęła przynosić skutki. Niemieccy uczeni dopracowali opracowali zaawansowany sposób kompresji nagrań z płyt audio do pliku o nawet dwunastokrotnie zmniejszonym rozmiarze, bez zauważalnego pogorszenia w jakości nagrania.
Kodowanie: Wszystkie standardy MPEG audio sprytnie wykorzystują właściwości ucha ludzkiego. Bazują one na usuwaniu nie słyszalnych, zbędnych dźwięków, których nasz niedoskonały mózg nie potrafi odebrać. Standard MP3 wykorzystuje także inny trick: jako że mózg człowieka posiada ograniczony czas reakcji, słabsze dźwięki są niesłyszane na krótko przed oraz po wystąpieniu silnego sygnału. Zostają one usunięte, ponieważ nasz mózg nawet nie zdążył by ich usłyszeć. Proces kodowania jest bardzo złożony: na początku sygnał jest filtrowany a jego widmo dzielone jest na podzakresy. Sprytny koder analizuje poszczególne podzakresy i usuwa te części widma, które nie docierają do mózgu.
Nazwa: Nowa forma kompresji przez spory czas nie mogła znaleźć sobie imienia. MPEG Audio Layer-3 nie było zbyt „cool”, pracownicy instytutu postanowili więc ogłosić konkurs na nazwę dla nowego formatu. O zwycięskiej nazwie, drogą mailową powiadomił wszystkich jeden z członków komisji konkursowej:
Cześć wszystkim,
Wyniki głosowania są jasne: wszyscy głosowali za .mp3 jako rozszerzeniem dla standardu ISO MPEG Audio Layer 3! W konsekwencji, pamiętajcie, aby na stronach WWW, w oprogramowaniu shareware, wersjach demo itd. nie używać więcej rozszerzenia .bit. (...)
Juergen Zeller
(piątek,14 lipca 1995 12:29:49)
Tym oto sposobem, narodził się format mp3. W latach 90. Przedsiębiorczy inżynierowie z instytutu Fraunhofera (zdjęcie z lewej) zaczęli sprzedawać innym firmom swoje „
Co dalej?
Sukces formatu MP3 jest niepodważalny, a wsparcie internetu i nowych technologii zdają się tę tezę potwierdzać. Jak w przypadku każdej technologicznej nowości, pojawiają się zarówno głosy sprzymierzeńców jak i przeciwników danego rozwiązania. Dla jednych jest to ułatwienie, dla drugich bezczeszczenie jakiejś wartości. Weźmy taki przykład z naszego klubowego podwórka: kilka lat temu nie było mowy o dj-u grającym z kompaktów, taki ktoś nie był uznawany za „
"(...) przewiduję upadek amerykańskiej muzyki i muzycznych zamiłowań, koniec muzycznego rozwoju kraju i mnóstwo innych strat dla sztuki muzycznej, których przyczyną będą zalety - należałoby raczej powiedzieć wady - mnożących się maszyn do odtwarzania muzyki. Dotąd celem muzyki - od jej pierwszych dni do dzisiaj - było zawsze wyrażanie uczuć. Teraz, w tym dwudziestym stuleciu, mamy te mówiące i grające machiny, które znów redukują muzykę do matematycznego systemu megafonów, kółek zębatych, płyt, cylindrów i wszelkich innych obracających się przedmiotów."
Od tamtej pory pan John (zdjęcie wyżej) zapewne obrócił się kilka razy w grobie i wiele wskazuje na to, że jeszcze nie raz załamał by ręce na wieść o tym, jakie zmiany zachodzą w sposobach odtwarzania muzyki. Czarne krążki, które nie były piracone na taką skalę jak wszystkie późniejsze nośniki odeszły w zapomnienie, kiedy na horyzoncie pojawiły się kompakty. To nic innego jak kolejny etap walki „tych, którzy są wierni tradycji” z „
Stronnictwo tradycjonalistyczne obawia się, że albumy poumierają a rynkiem zacznie rządzić singiel, czyli nic innego, jak futerał do ekspozycji gwiazdek jednego sezonu. Zwolennicy MP3 nie mają w zamian żadnego sensownego argumentu, oprócz tego, że nikt przecież nie zabronił wydawania albumów w formacie MP3. Czasami można odnieść wrażenie, że sentymentalne lamenty jednych i entuzjastyczne, coraz mniej zabarwione rewolucyjnie okrzyki drugich zagłuszają zdrowy rozsądek. Trzeba w tym miejscu zająć stanowisko i znaleźć własną drogę. Winyle stały się nieporęczne i nie trwałe, czy ten sam los czeka kompakty? Mimo tego, że mp3 przeżywa teraz najlepsze lata swojego niedługiego żywota, mamy już potencjalnych następców w postaci .OGG czy .Flac oraz badania nad kolejnymi bezstratnymi formatami plików muzcznych. Kolejna rewolucja za chwilę? Być może.
tekst: Piotr Truszkowski (ftb.pl / DJ Magazine Polska)