Na muzyce NIE WARTO oszczędzać. Tanizna wychodzi, prędzej czy później.
Wiem to po sobie
I radzę szukać jakiś niszowych analogów- bo z Virusa korzysta mnóstwo producentów.
Polecam Rolandy Alpha Juno, serię D, serię Juno, serię SH (kontrola przez cv/gate z wyjątkiem ostatniego bardzi średniego 201), Alesisy z kategorii syntezatorów (ION, nanobass, qrs czy sqr, kij tam wi, ale chyba quadrasynth), a także ruskie analogi typu Elektronika czy Polivoks (jednak trzeba się liczyć, że ruskie NIE MAJĄ midi, tylko najwyżej cv/gate, które zresztą trzeba dorobić i są cholernie drogie), Yamahę AN1X, Starsze Korgi oraz serię DW, Wavestation, Roland JP 8000 znany z trybu Supersaw, etc. etc.
Doliczyć TB-303 i TR-ki?

Wersja dla nadzianych burżujów- Moog, Roland V-Synth i Alesis Andromeda A6
Poza tym słowo syntezator- kraaaajst. Jest tyle syntezatorów z kategorii fajne i beznadziejne, że życia by chyba brakło na ich wyliczanie.
Co do karty dźwiękowej się definitywnie nie zgodzę- wielu producentów psy/goa nie zaczynało na megapotężnych sprzętach, tylko na szumblasterach zasuwali i dawali radę

.
Odsłuchy to już inna kwestia. Cenowo od... jakiś 800 złotych w górę- wiem, bo sam się przekonałem
Abstrahując- vsti plus dobry odsłuch= dobry utwór. Adnotacja- muszą to być VSTI z prawdziwego zdarzenia jak wtyki z d16 (repliki tr606, 808 i 909, tb-303), robpapen (predator, albino, subboombas), Tone2 (gladiator, firebird), korg legacy, arturia (arp2600, minimoog v, jupiter, moog modular, cs-80v).
"Spokojne wydanie w wytwórni" wymaga sporego wkładu i pieniężnego, i zaangażowania w klarowność brzmienia i jednocześnie oryginalność.
To tyle w moim elaboracie
