Moje pierwsze doznanie po Salvi wieszczej x 15 (Naturalny narkotyk)
: 23 sie 2009, 18:06
17:55 2009-08-22
Salvinorin A (główny aktywny składnik Salvii)
jest potężną substancją zmieniającą świadomość w sposób ekstremalny
Dotychczas jest to najsilniejszy wyizolowany halucynogen wystę
ujący w naturze
ypowy wyraz twarzy, jaki podróżnicy przybierają w trakcie sesji, najlepiej
chyba oddaje wygląd przestraszonego zwierzęcia.
Wygląda na to, że przy "większych" dawkach salvianauta absolutnie
traci świadomość i kontrolę nad swym fizycznym ciałem. Z jakiegoś
powodu mózg powoduje, że ciało wstaje i nierozważnie porusza się, podczas
gdy użytkownik czyli np ja nie zdaje sobie sprawy z tego, gdzie "ono" jest lub co akurat robi
Salvinorin A czyli glowny skladnik psychoaktywny różni się od pozostałych psychodelików
nie tylko pod względem chemicznym (jest dwuterpenem, a nie alkaloidem)
ale również całkowicie odmiennymi efektami.
Moje przezycia po pierwszym uzyciu.
wywołuje absolutnie unikalne efekty, trudne do opisania nawet za pomocą porównań do innych psychodelików
Opisze Ci jak to było w moim przypadku mialem kilka znacznych efektow
potężne wizje, zarówno przy zamkniętych, jak i otwartych oczach
ekstremalna zmiana perspektywy
wyostrzenie zmysłowe i estetyczne
inspirujące jak sen przeżycie
unikalny wgląd w samego siebie
kontemplacyjne uczucie spokoju
uczucie głębokiego wglądu we wszystko
nieświadome wstawanie i poruszanie się
widzenie lub stawanie się częścią tunelu
wrażenie wkraczania do innych wymiarów lub ich odczuwania, odrębne rzeczywistości
wrażenie latania, unoszenia się, obracania i skręcania
Jednak na samym początku moj set & settings byl dosc slaby gdyz kiepsko przygotowalem sie psychicznie
z poczatku wpadlem w panike juz po minucie.
Opowiem cale zdarzenia od poczatku.
NIC, absolutnie nic nie potrafiłoby mnie przygotować do tego co
przeżyłem podczas ostatniego czyli pierwszego spotkania z Salvią.
Razem z kolega,
postanowiliśmy już jakiś czas temu spróbować SD razem...
Pierw on potem ja. Po jakimś czasie zabraliśmy się do przygotowań. Wybraliśmy odpowiednią muzykę.
Przyszła kolej na mnie. Zaciągnąłem się jak nigdy - za jednym podejściem spaliłem całą zawartość bongosa 2 minuty... i sie zaczelo
Najpierw poczułem jak moja świadomość rozpływa się po całym ciele i po chwili
zaczyna spływać z powrotem do mojej głowy, gdzie koncentruje się w jednym miejscu, między
moimi oczami. Świat materialny przestał być w tym momencie moim światem.
Nie mogłem wyczuć łóżka na którym leżałem, miałem wrażenie unoszenia się w nieograniczonej przestrzeni.
Muzyka nie wydobywała się z membran... rodziła się gdzieś w nicości
Czułem, że wszystko dookoła staje się energią, czułem ściany i sufit. Nie byłem z nimi jednością, ale je czułem. Nagle ściany wygięły się i otuliły mnie, tworząc energetyczny kokon. Był on jakby rozdarty na wysokości mojej twarzy i tworzył grubą
siatkę wokół moich nóg. Kokon poruszał się w dziwny sposób w rym muzyki
Nagle też muzyka kazała mi się poruszać w lewo i w górę, moge to wytłumaczyc jedynie w taki sposob
ze moje zmysly sie spolątały dzwieki miały kolory, a kolory miały swoj dzwieki - trudno to opisac ale tak bylo
Po chwili w 100% straciłem swiadomość, mozna powiedziec ze byl to sen na jawie.
Przenioslo mnie w jakies miejsce podobne do lasu. Drzewa do mnie machaly mialy oczy, to bylo lekko przerazajace.
Bylem juz calkowicie w swiecie niematerialnym nie czulem ciala a moje oczy byly otwarte, a cialo samoistnie wykonywalo
proste ruchy na lewo i prawo, gdy lezalem na lozku
Po chwili poczułem czyjąś obecność. Zobaczyłem 4 postacie zawieszone gdzieś w przestrzeni.
Postacie te miały kształty przypominające ludzi, ale składały się z energii.
Były lekko pomarańczowe, tak jak kokon energii, który mnie otulał.
Wiedziałem, że stoją bardzo daleko, ale jednocześnie mogłem widzieć
je bardzo wyraźnie i słyszeć tak dokładnie, jakby były tuż obok.
Postacie rozmawiały jakby szeptem. Stały w kole, a głowy miały lekko pochylone. Z początku naśmiewały się i
patrzyły na mnie nieprzychylnie. Mówiły między sobą 'patrz co on robi'
Ja tylko nieprzychylnie spogladalem. nastepnie przenioslo mnie gdzies do miejsca ktorego nie jest w stanie
opisac. Wygladalo to jak ocean jednak nim nie byl plywaly tam rozne zwierzeta ktore zyly w prehistorii.
Wtedy mocno spanikowalem chcialem z tym walczyc i wrocic do rzeczywistosci. Po chwili sie udalo, jednak chwila
rozluznienia znowu sprawila ze bylem w matrixie.
Znowu poczułem jak moje ego zanika. Poczułem jakby ktoś mnie zresetował, intensywnosc wrazen byla cudowna mnostwo obrazow
machajacych na scianie zmiany pogody w takim tempie ze nei wiedzialem co sie dzieje.
Gdy jeszcze moja swiadomosc byla ogarnieta, a muzyka w tle to musze powiedziec ze nigdy w taki sposob nie odczulem
dzwiekow - cos pieknego nie mozna tego opisac gdy twoje zmysly się placza.
Na każdy aspekt życia patrzyłem zupełnie z innej strony.
Moj trip przeszedl w punkt kulimacyjny, nie wiedzialem juz czy snie przez otwarte oczy czy co to jest - po prostu zero
orientacji do tej pory mialem lekka swiadomosc ze jestem pod wplywem tej rosliny, potem juz nie. Widzialem to co
sobie wyobrazilem to bylo cudowne przezycie.
Jest to 5 poziom w 6 stopniowej skali dzialania tego depresanta-psychodeliku.
nie moge sobie wyobrazic co by bylo gdyby moj stan osiagnal 6 poziom.
Trip zaczal tracic na sile - powoli trafiala do mnie mysl ze to nie dzialo sie naprawde.
Cale zdarzenia trwalo okolo 15-20 minut a ja czulem jak bym pozdrozowal dobre 5 godzin.
Naprawde ekstyujace przezycie polecam sprobowac, na poczatku z mniejsza iloscia bo mozna sobie skaleczyc
psychike jesli bedziesz zbyt zestresowany przed zapaleniem.
Skutki uboczne fizyczny - jedynie odczulem lekkie zimno, ktore przeszlo po 20 minutach.
Salvinorin A (główny aktywny składnik Salvii)
jest potężną substancją zmieniającą świadomość w sposób ekstremalny
Dotychczas jest to najsilniejszy wyizolowany halucynogen wystę
ypowy wyraz twarzy, jaki podróżnicy przybierają w trakcie sesji, najlepiej
chyba oddaje wygląd przestraszonego zwierzęcia.
Wygląda na to, że przy "większych" dawkach salvianauta absolutnie
traci świadomość i kontrolę nad swym fizycznym ciałem. Z jakiegoś
powodu mózg powoduje, że ciało wstaje i nierozważnie porusza się, podczas
gdy użytkownik czyli np ja nie zdaje sobie sprawy z tego, gdzie "ono" jest lub co akurat robi
Salvinorin A czyli glowny skladnik psychoaktywny różni się od pozostałych psychodelików
nie tylko pod względem chemicznym (jest dwuterpenem, a nie alkaloidem)
ale również całkowicie odmiennymi efektami.
Moje przezycia po pierwszym uzyciu.
wywołuje absolutnie unikalne efekty, trudne do opisania nawet za pomocą porównań do innych psychodelików
Opisze Ci jak to było w moim przypadku mialem kilka znacznych efektow
potężne wizje, zarówno przy zamkniętych, jak i otwartych oczach
ekstremalna zmiana perspektywy
wyostrzenie zmysłowe i estetyczne
inspirujące jak sen przeżycie
unikalny wgląd w samego siebie
kontemplacyjne uczucie spokoju
uczucie głębokiego wglądu we wszystko
nieświadome wstawanie i poruszanie się
widzenie lub stawanie się częścią tunelu
wrażenie wkraczania do innych wymiarów lub ich odczuwania, odrębne rzeczywistości
wrażenie latania, unoszenia się, obracania i skręcania
Jednak na samym początku moj set & settings byl dosc slaby gdyz kiepsko przygotowalem sie psychicznie
z poczatku wpadlem w panike juz po minucie.
Opowiem cale zdarzenia od poczatku.
NIC, absolutnie nic nie potrafiłoby mnie przygotować do tego co
przeżyłem podczas ostatniego czyli pierwszego spotkania z Salvią.
Razem z kolega,
postanowiliśmy już jakiś czas temu spróbować SD razem...
Pierw on potem ja. Po jakimś czasie zabraliśmy się do przygotowań. Wybraliśmy odpowiednią muzykę.
Przyszła kolej na mnie. Zaciągnąłem się jak nigdy - za jednym podejściem spaliłem całą zawartość bongosa 2 minuty... i sie zaczelo
Najpierw poczułem jak moja świadomość rozpływa się po całym ciele i po chwili
zaczyna spływać z powrotem do mojej głowy, gdzie koncentruje się w jednym miejscu, między
moimi oczami. Świat materialny przestał być w tym momencie moim światem.
Nie mogłem wyczuć łóżka na którym leżałem, miałem wrażenie unoszenia się w nieograniczonej przestrzeni.
Muzyka nie wydobywała się z membran... rodziła się gdzieś w nicości
Czułem, że wszystko dookoła staje się energią, czułem ściany i sufit. Nie byłem z nimi jednością, ale je czułem. Nagle ściany wygięły się i otuliły mnie, tworząc energetyczny kokon. Był on jakby rozdarty na wysokości mojej twarzy i tworzył grubą
siatkę wokół moich nóg. Kokon poruszał się w dziwny sposób w rym muzyki
Nagle też muzyka kazała mi się poruszać w lewo i w górę, moge to wytłumaczyc jedynie w taki sposob
ze moje zmysly sie spolątały dzwieki miały kolory, a kolory miały swoj dzwieki - trudno to opisac ale tak bylo
Po chwili w 100% straciłem swiadomość, mozna powiedziec ze byl to sen na jawie.
Przenioslo mnie w jakies miejsce podobne do lasu. Drzewa do mnie machaly mialy oczy, to bylo lekko przerazajace.
Bylem juz calkowicie w swiecie niematerialnym nie czulem ciala a moje oczy byly otwarte, a cialo samoistnie wykonywalo
proste ruchy na lewo i prawo, gdy lezalem na lozku
Po chwili poczułem czyjąś obecność. Zobaczyłem 4 postacie zawieszone gdzieś w przestrzeni.
Postacie te miały kształty przypominające ludzi, ale składały się z energii.
Były lekko pomarańczowe, tak jak kokon energii, który mnie otulał.
Wiedziałem, że stoją bardzo daleko, ale jednocześnie mogłem widzieć
je bardzo wyraźnie i słyszeć tak dokładnie, jakby były tuż obok.
Postacie rozmawiały jakby szeptem. Stały w kole, a głowy miały lekko pochylone. Z początku naśmiewały się i
patrzyły na mnie nieprzychylnie. Mówiły między sobą 'patrz co on robi'
Ja tylko nieprzychylnie spogladalem. nastepnie przenioslo mnie gdzies do miejsca ktorego nie jest w stanie
opisac. Wygladalo to jak ocean jednak nim nie byl plywaly tam rozne zwierzeta ktore zyly w prehistorii.
Wtedy mocno spanikowalem chcialem z tym walczyc i wrocic do rzeczywistosci. Po chwili sie udalo, jednak chwila
rozluznienia znowu sprawila ze bylem w matrixie.
Znowu poczułem jak moje ego zanika. Poczułem jakby ktoś mnie zresetował, intensywnosc wrazen byla cudowna mnostwo obrazow
machajacych na scianie zmiany pogody w takim tempie ze nei wiedzialem co sie dzieje.
Gdy jeszcze moja swiadomosc byla ogarnieta, a muzyka w tle to musze powiedziec ze nigdy w taki sposob nie odczulem
dzwiekow - cos pieknego nie mozna tego opisac gdy twoje zmysly się placza.
Na każdy aspekt życia patrzyłem zupełnie z innej strony.
Moj trip przeszedl w punkt kulimacyjny, nie wiedzialem juz czy snie przez otwarte oczy czy co to jest - po prostu zero
orientacji do tej pory mialem lekka swiadomosc ze jestem pod wplywem tej rosliny, potem juz nie. Widzialem to co
sobie wyobrazilem to bylo cudowne przezycie.
Jest to 5 poziom w 6 stopniowej skali dzialania tego depresanta-psychodeliku.
nie moge sobie wyobrazic co by bylo gdyby moj stan osiagnal 6 poziom.
Trip zaczal tracic na sile - powoli trafiala do mnie mysl ze to nie dzialo sie naprawde.
Cale zdarzenia trwalo okolo 15-20 minut a ja czulem jak bym pozdrozowal dobre 5 godzin.
Naprawde ekstyujace przezycie polecam sprobowac, na poczatku z mniejsza iloscia bo mozna sobie skaleczyc
psychike jesli bedziesz zbyt zestresowany przed zapaleniem.
Skutki uboczne fizyczny - jedynie odczulem lekkie zimno, ktore przeszlo po 20 minutach.