Ortega Cartel Znów Dorosłem
: 24 gru 2009, 16:54
Ortega Cartel
Znów Dorosłem
To są te ambicje, mam je tak jak każdy
Można zgarnąć kasę i spierdolić tak jak Bugs'ik
Można żyć jak pimp, poznać seks z pannami
Fajni trik, póki się nie poznają na nim
Jeden chce z dziewczyną pić gdzieś wino
Drugi wozić dupy i płacić za paliwo
Trzeci wali przed bibą koksu kilo
Ja w kasynie szukam lansu jak De Niro
Lecz nie jestem artystą co pierdoli wszystko
Słonko, mieć życia komfort i to co bliskie przy sobie blisko
Spoko, wiem to jest utopią
Czasem się zatracę, za głupoty płacę słono
To kuracja rapem, walcze, mam zapęd
Mieć więcej raptem niż codziennie
Ten marton z czasem w metrze, schody w góre znowu
Czuję to powietrze, tym się leczę jak Apapem
Wietrzę płuca, proste, zbieram siły
Żeby tu w tej budce się mażenia nie skończyły
Owszem, tak z dnia na dzień robię postęp
Lecz jedyne jak na razie to, że znów dorosłem
Szukam perfekcji w życiu szukając bitów
Kompilujemy album mając już tytuł
Numer w numer się przewija
Dla wielu absurd, dla kilku rapu filar
Nagrywamy trochę żadziej ostatnio
Życie szarpie już klamką, chce wyjebać nas stąd
Rachunki, banki, walka z czasem, walka z cash'em
By mieć na kasę patent
Były chwile, że mówiłem: kurwa, co jest?
Nie dośpię, nie dojem zapierdalając jak pojeb
Szkoła, praca, nad ranem ze studia waracam
Kilka lat tak już latam
Gdyby nie te nasze zabawy z rapem nocne
To bym się zamulił już na fest, to proste
Słucham wersów, jest studio, jest postęp
Jesień, znów dorosłem
(x2)
Zajebiście technicznie, z dwóch linijek przytnę
On też przytnie, też technicznie
Tylko sprytniej, teksty są dobitne
Praktycznie numer to mistrz jest
Znów Dorosłem
To są te ambicje, mam je tak jak każdy
Można zgarnąć kasę i spierdolić tak jak Bugs'ik
Można żyć jak pimp, poznać seks z pannami
Fajni trik, póki się nie poznają na nim
Jeden chce z dziewczyną pić gdzieś wino
Drugi wozić dupy i płacić za paliwo
Trzeci wali przed bibą koksu kilo
Ja w kasynie szukam lansu jak De Niro
Lecz nie jestem artystą co pierdoli wszystko
Słonko, mieć życia komfort i to co bliskie przy sobie blisko
Spoko, wiem to jest utopią
Czasem się zatracę, za głupoty płacę słono
To kuracja rapem, walcze, mam zapęd
Mieć więcej raptem niż codziennie
Ten marton z czasem w metrze, schody w góre znowu
Czuję to powietrze, tym się leczę jak Apapem
Wietrzę płuca, proste, zbieram siły
Żeby tu w tej budce się mażenia nie skończyły
Owszem, tak z dnia na dzień robię postęp
Lecz jedyne jak na razie to, że znów dorosłem
Szukam perfekcji w życiu szukając bitów
Kompilujemy album mając już tytuł
Numer w numer się przewija
Dla wielu absurd, dla kilku rapu filar
Nagrywamy trochę żadziej ostatnio
Życie szarpie już klamką, chce wyjebać nas stąd
Rachunki, banki, walka z czasem, walka z cash'em
By mieć na kasę patent
Były chwile, że mówiłem: kurwa, co jest?
Nie dośpię, nie dojem zapierdalając jak pojeb
Szkoła, praca, nad ranem ze studia waracam
Kilka lat tak już latam
Gdyby nie te nasze zabawy z rapem nocne
To bym się zamulił już na fest, to proste
Słucham wersów, jest studio, jest postęp
Jesień, znów dorosłem
(x2)
Zajebiście technicznie, z dwóch linijek przytnę
On też przytnie, też technicznie
Tylko sprytniej, teksty są dobitne
Praktycznie numer to mistrz jest