Nie znamy się, ale i tak współczuję Twojej mamie i Tobie.
Mi pomogła... muzyka właśnie. A dokładniej taniec oczywiście (chociaż nie zawsze tak musi być) połączony z muzyką.
Co prawda paliłam tylko (dla niektórych aż) 8 lat, z tym, że nałogowo. Zaczęłam biegać, oczywiście kaszel itd., nic przyjemnego. Zrezygnowałam. Biegałam sama, nie sprawialo mi to przyjemności. Co mam ściemniać.
Jako, że maluję i jest to jedno z moich hobby (ale nie mam ich wiele, można policzyć na trzech palcach jednej ręki

) zaangażowałam się jeszcze bardziej w malarstwo, przestałam malować w domu, gdzie mogłam palić ile wlezie i poszłam do Ogniska. Tam oczywiście palić nie można było, ale były przerwy na dymka.
Wreszcie trafiłam w odpowiednie miejsce:
- podczas zajęć nie palisz, po zajęciach zwyczajnie Ci się nie chce, tylko padasz na twarz i pijesz sporo wody.
Nie rzuciłam oczywiście z dnia na dzień, ale po tygodniu wypalałam o połowę mniej niż trzy miesiące wcześniej, gdy trafiłam do szkoły.
Taniec oczyszcza umysł i ciało, to świetna terapia również dla tych, którzy chcą rzucić palenie!
