Howard Webb zapewne na długie lata w Polsce będzie synonimem nieuczciwego lub co najmniej nieudolnego sędziowania. Angielski arbiter w drugiej z trzech doliczonych minut gry jednym fałszywym gwizdkiem pogrzebał szanse biało-czerwonych na zwycięstwo, a tym samym i raczej na awans do ćwierćfinału! W polu karnym polskiej drużyny przepychało się czterech graczy, po dwóch z każdej drużyny. Arbiter uznał, że Mariusz Lewandowski powalił na trawę Erwina Hoffera i zagwizdał karnego!
Co go do tego skłoniło? Świadomość, że gdy po Szwajcarii "wyleci" z turnieju druga drużyna gospodarzy, może doprowadzić do krachu finansowego organizatorów turnieju? Czy może raczej była to chęć wyrównania rachunków za to, że były wątpliwości co do prawidłowości bramki dla Polaków (Roger był raczej na spalonych) oraz bardziej na karnego kwalifikował się faul z drugiej połowy Pawła Golańskiego na Andreasie Ivanschitzu?
- Sędzia się nie pomylił. On celowo szukał takiej sytuacji, aby pomóc Austriaków - grzmiał w studio telewizyjnym Polsatu Zbigniew Boniek. - Nigdy przez 40 lat nie krytykowałem arbitrów. Ale dziś podyktowano karnego w sytuacji, w której zazwyczaj karnych się nie dyktuje. To tym trudniejsze przeżycie, gdyż w 95 procentach oznacza dla nas brak awansu do ćwierćfinału - mówił przed kamerą Leo Beenhakker. - Gdyby ten pan tak zagwizdał w lidze angielskiej, to by za karę od gwizdania odpoczywał kilka miesięcy - ocenił występujący na wyspach Marek Saganowski. - To rozbój w biały dzień! Najpierw sędzia nakazał powtórzenie rzutu wolnego, choć Artur Boruc miał już piłkę w rękach, a potem podyktował karnego, jakiego w życiu nie widziałem - dodał Mariusz Jop.
A my Polacy myślimy tak:
I to na tyle...przykro...bo naprawde dali z siebie duzo....