Otóż odkąd w moim życiu pojawiły się takie pojęcia jak ciężka praca, stres, co za tym idzie paczka fajek na dzień, niezdrowy tryb życia itp. strasznie mnie muli poranna kawa, mówiąc prościej po prostu żygać mi się chce gdzieś 15 minut po wzięciu ostatniego łyka, lub przy nagłej zmianie środowiska.
Co z tym zrobić? Problem nie ma jakichś dramatycznych rozmiarów i dlatego ciężko mi odstawić tą poranną przyjemność, a Kopiko żreć nie będe
Wesołych